Sensacja na Wembley!
17.10.2019
Czy można nie wygrać, ale zwyciężyć? Otóż można, a przekonała się o tym kadra Kazimierza Górskiego, która na legendarnym Wembley zremisowała z Anglią 1:1. Wywalczając tym samym drugi w historii awans polskiej reprezentacji na Mistrzostwa Świata. Dzisiaj mija 36 lat od tego wydarzenia.

17 października 1973 roku trudno było znaleźć żywą duszę na ulicy jakiegokolwiek polskiego miasta. Oczy całego kraju zwrócił się na Londyn gdzie na legendarnym stadionie Wembley Polska mierzyła się z Anglią, a stawką tego meczu był awans na Mundial w 1974 roku

Na boisku był to pojedynek Dawida z Goliatem. Lecz na ławkach trenerskich rywalizowały ze sobą jedne z najbardziej błyskotliwych umysłów w dziejach futbolu. Po jednej stronie selekcjoner Anglików Alf Ramsey, ten sam, który siedem lat wcześniej dał Synom Albionu historyczne Mistrzostwo Świata. Po drugiej stronie piłkarskiej barykady znalazł się natomiast Kazimierz Górski, zdobywca złotego medalu z polską kadrą na Igrzyskach Olimpijskich w Monachium.

Pomimo doznanej porażki w Kotle Czarownic, jak z lubością nazywała Stadion Śląski w Chorzowie prasa na Wyspach, Anglicy byli pewni swego i wierzyli, że mecz z Polską będzie spacerem, na końcu, którego będą czekały przepustki na niemiecki mundial. Jednak historia po raz kolejny pokazała, że przewrotność jest jej drugą naturą.

W składzie Anglików konstelacja gwiazd. Między słupkami Peter Shilton, który przez 20 lat będzie bronił dostępu do bramki Trzech Lwów. W polu między innymi dwaj uczestnicy Mistrzostw Świata z 1966 roku – Martin Peters i Norman Hunter. Do tego należy dołożyć Roya McFarlanda i Alana Clarka. Polacy odpowiadali Janem Tomaszewskim, Adamem Musiałem, Kazimierzem Deyną, Grzegorzem Latą, czy Janem Domarskim.

Kibice na trybunach byli negatywnie nastawieni do polskich piłkarzy, wielokrotnie dało się słyszeć gwizdy i buczenia w kierunku zawodników Kazimierza Górskiego. Punktualnie o godz. 19.45 głośniejszy od wrzawy angielskich fanów był jednak gwizdek belgijskiego sędziego Vitala Loraux., który dał znak do rozpoczęcia gry. Chwilę wcześniej rozpoczęły się transmisje z tego spotkania. Przed mikrofonem Telewizji Polskiej zasiadł Jan Ciszewski, natomiast w Polskim Radiu pojedynek komentował Tadeusz Pyszkowski.

Anglicy rozpoczęli mecz z animuszem, od początku próbując potwierdzić swą dominację. Jednak ich ataki rozbijały się o Jana Tomaszewskiego, który wyciągał każdą piłkę. Warto w tym miejscu zauważyć, że polski bramkarz spotkał się przed meczem z dużą krytyką angielskiej prasy, która sygnalizowała, iż jest najsłabszym punktem drużyny Kazimierza Górskiego. Obie drużyny na przerwę schodziły przy wyniku 0:0.

W drugiej połowie ponownie przewagę mieli Synowie Albionu, aż wybiła 57 minuta gry. Wtedy to Jan Domarski płaskim strzałem pokonał Petera Shiltona. Cisza jaka na moment zapanowała na Wembley była przejmująca. Anglicy ponownie ruszyli do ataku, sześć minut po starcie gola Alan Clarke wyrównał z rzutu karnego. Polska mogła pokonać Anglię na Wembley, tuż przed końcem spotkania Grzegorz Lato znalazł się w pojedynku sam na sam z angielskim bramkarzem, jednak zza jego pleców wyrósł Roy McFarland, który niesportowo przytrzymywał za koszulkę polskiego napastnika. Sędzia za to zagranie pokazał Anglikowi jedynie żółtą kartkę.

Gdy zakończył się mecz wśród Polaków zapanował szał radości, bowiem oto Biało-Czerwoni po raz pierwszy od 1938 roku wywalczyli awans na mundial. Pół roku później zawodników Kazimierza Górskiego będą zdobiły brązowe medale Mistrzostw Świata.

Dla Anglików przegrany remis z Polską był początkiem chudych lat. Z reprezentacją pożegnał się Alf Rmasey. Kadra pogrążyła się w kryzysie, a na czempionat globu powróciła dopiero w 1982 roku. Turnieje w Niemczech i Argentynie oglądając jedynie w telewizji.