Liga+ Extra na Stadionie Energa Gdańsk – rozmowa z Andrzejem Twarowskim
11.12.2018
Podczas meczu Lechii Gdańsk z Legią Warszawa Stadion Energa Gdańsk gościł ekipę Ligi+ Extra Canal+, która z obiektu w Letnicy realizowała najpopularniejszy w Polsce magazyn piłkarski. Przed pierwszym gwizdkiem sędziego porozmawialiśmy ze współprowadzącym program Andrzejem Twarowskim na tematy sportowe i nie tylko.

Na początku pragniemy zapytać o wrażenia z pobytu na stadionie. Czy jest Pan tu po raz pierwszy, czy zdarzało się Panu odwiedzić obiekt prywatnie?

Aż trudno w to uwierzyć, ale jestem po raz pierwszy na tym stadionie. Słyszałem wiele bardzo dobrych i miłych rzeczy, ale powiem, że to co zobaczyłem przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Ten stadion jest fantastyczny, żałuję, że dziś mamy taki pochmurny dzień ponieważ w promieniach słońca ten bursztyn musi się mienić fantastycznie.

Gościmy w jednym z biur Stadionu Energa Gdańsk magazyn Liga+ Extra, zatem chcielibyśmy porozmawiać o kuchni telewizyjnej. Gdzie lepiej realizować taki program, w studiu, czy może w plenerze?

To zależy, jeśli mamy do czynienia z dużym wydarzeniem piłkarskim to lepiej jest je zrealizować ze stadionu. Nie wszędzie są techniczne możliwości by zrealizować Ligę+ Extra to też wiąże się z kosztami produkcyjnymi. Fajnie jest być na stadionie ponieważ jesteś w centrum wydarzeń, każdy może przyjść do studia i możesz z nim porozmawiać jest to ciekawe dla nas osób pracujących przy programie, ale także i dla widza. Odbiorca ciągle ma wrażenie, że dużo się dzieje, ponieważ odwiedza nas jeden trener potem kolejny i piłkarze. Ten cały mecz zostaje rozkręcony na takie drobniutkie śrubeczki.

Stadion Energa Gdańsk podobnie jak Canal+ relacjonuje przebieg spotkań z komentarzem audiodeskrypcyjnym. Jak Pan ocenia taką formę komentarza, czy uważa Pan, że jest ona potrzebna?

Tak, oczywiści. Sam chodzę do masażysty, którego polecił mi Tomasz Wieszczycki, siedzący tu obok mnie. Chodzę do pana Andrzeja, który jest osobą niewidomą i bardzo taką formę sobie chwali, ponieważ może przeżywać emocje razem z pozostałymi kibicami. Uważam, że jest to kapitalna inicjatywa, że mecze realizowane są w ten sposób.

Przejdźmy do kwestii nieco piłkarskich. Jakie czynniki w Pana ocenie złożyły się na to, że Lechia zajmuje obecnie pozycję lidera?

Pamiętamy w jakich okolicznościach Piotr Stokowiec przechodził do Lechii i myślę, że to co wydarzyło się w obecnym sezonie przerosło oczekiwania wszystkich. Trudno było się spodziewać takiego punktowego skoku. Jestem jak najdalej od tego by sprowadzić to do przypadku. Każdą ligę w każdym kraju jest niezwykle trudno wygrać, a Lechia jest na najlepszej drodze żeby co najmniej zagrać w europejskich pucharach. Bardzo mi się podoba to, i mi imponuje za każdym razem gdy Lechia przystępowała do rywalizacji w pozycji lidera, z tym swoistym obciążeniem i sobie z tym radziła. Wygrała pięć ostatnich  spotkań i to jest chyba do tego najlepszy komentarz.

W Gdańsku czuć duży głód europejskich pucharów. Czy uważa Pan, że to będzie ten sezon, w którym uda ziścić się marzenie o występach w eliminacjach Ligi Europy, czy Ligi Mistrzów?

Na pewno Lechia jest w takim momencie, że trudno jest mi sobie wyobrazić to by nie wykorzystała tej szansy. Pamiętamy ten sezon, w którym przed ostatnią kolejką mogła zostać mistrzem Polski a nie załapała się nawet do pucharów. Wydaje mi się, że w tym momencie drużyna jest lepsza, że nie jest to zlepek indywidualności, ale jest to jedna całość. Wszyscy pchają ten wózek w odpowiednim kierunku. Przypuszczam, że walka o mistrzostwo będzie toczyć się do ostatniej kolejki ligowej. Wtedy okaże się kto jest najbardziej odporny psychicznie, pod względem poziomu piłkarskiego nie widzę wielkich różnic. To wszystko jest kwestią odpowiedniej psychiki, oraz tego co wydarzy się zimą. Wiadomo, że kluby mające na celowniku mistrzostwo Polski powinny się wzmocnić na kilku pozycjach. Jeśli Lechia zrobi to w sposób mądry, przemyślany, a znając trenera Piotra Stokowca to wydaje mi się, że europejskie puchary mają szansę wrócić do Gdańska.

W jaki sposób ocenia Pan uregulowanie statusu młodego zawodnika w rozgrywkach ligowych. Czy kluby powinny obowiązkowo wprowadzać takiego gracza, czy powinna to być decyzja trenerów?

Mnie się nie podoba ten pomysł. To jest Ekstraklasa, zawodowa liga piłkarska, czyli grają w niej zawodowcy. Zatem muszą w niej grać najlepsi. To nie może wyglądać w taki sposób, iż ktoś jeśli jest młodszy to posiada zagwarantowane miejsce w składzie. W mojej ocenie ten jeden piłkarz nie zmieni ogólnego stanu naszego piłkarstwa, i tego, że narzekamy na brak młodych ludzi grających w piłkę na wysokim poziomie. Darowanie miejsca w składzie mnie się nie podoba, uważam, że jest to zabieg PR-owy, żeby przykryć to co nie dzieje się w obszarze szkolenia piłkarzy. Do tego można także dorzucić trenerów. Nie wierzę w taki efekt, iż nagle z szesnastu drużyn w Ekstraklasie, z tych młodzieżowców powstanie coś wspaniałego i seryjnie będziemy występować na młodzieżowych mistrzostwach Europy. To raczej nie odmieni piłkarstwa młodzieżowego w tym trudnym momencie, młodzież jest utalentowana, a my po drodze gubimy te talenty, w momencie gdy przechodzą z wieku juniora do seniorskiej piłki. Raczej skłaniałbym się do rozszerzenia tego zapisu na niższe klasy rozgrywkowe. W I lidze jest dzisiaj jeden młodzieżowiec, to wielkiego boomu nie wywołało, ale dołożyłbym tak jeszcze dwóch i to wtedy sprawiłoby, że ta liczba młodych zawodników znacząco się zwiększyła.

Dziękujemy za rozmowę.

Rozmawiali Paweł Plecha i Błażej Łukaszewski.