Lekarz i menadżer murawy w jednym – rozmowa z Krzysztofem Puzio
27.11.2018
O jakości murawy na Stadionie Energa Gdańsk oraz sposobach utrzymania jej w jak najlepszej kondycji w okresie jesienno-zimowym rozmawiamy z Krzysztofem Puzio - jednym z nielicznych polskich groundsmanów o międzynarodowym doświadczeniu.

Jaki jest aktualny stan murawy na Stadionie Energa Gdańsk?

Stan murawy na Stadionie Energa Gdańsk jest bardzo dobry, biorąc pod uwagę porę roku i obciążenie meczowe oraz treningowe w ostatnim okresie. Pamiętajmy, że ze względu na sezon jesienno-zimowy murawa jest całkowicie zacieniona. Utrzymanie jej w tak dobrej kondycji jest możliwe tylko dzięki wytrwałej pracy groundsmanów, którzy są pasjonatami w tej dziedzinie. Miejscami jest ona słabiej zadarniona w polach bramkowych, mimo to spełnia wszystkie kryteria pod względem grywalności na bardzo dobrym poziomie – dzięki czemu, domniemam, Lechia Gdańsk nie przegrała u siebie ani jednego meczu od początku sezonu ( :) - przyp. red.).

Jaka pogoda jest dla niej najbardziej niekorzystna?

W ciągu roku są dwa okresy niekorzystne dla traw stosowanych na murawach w Polsce (życica trwała i wiechlina łąkowa). Pierwszym z nich jest czas upałów na przełomie czerwca i lipca. Występuje wtedy ogromny stres abiotyczny spowodowany wysoką temperaturą powietrza i wysokim poziomem wilgotności. Na Stadionie Energa Gdańsk tworzy się wówczas bardzo niekorzystny dla murawy mikroklimat spowodowany jej zacienieniem oraz brakiem naturalnej cyrkulacji powietrza. Trawa w takich warunkach gnije i jest bardzo podatna na pojawienie się patogenów chorobotwórczych, przed którymi prewencyjnie trzeba ją chronić fungicydami, co jednocześnie negatywnie wpływa na jej wigor i możliwości regeneracji. Na stadionach w Europie w takich przypadkach stosuje się specjalne wentylatory, które są w stanie przewentylować ogromne masy powietrza, tak, aby trawa nie udusiła się w wilgotnym i gorącym klimacie.

Drugi, można powiedzieć jeszcze bardziej niekorzystny okres dla murawy, to oczywiście zima, niskie temperatury i mróz. W tym roku łączy się on z wyjątkowo napiętym grafikiem rozgrywek Ekstraklasy, który przewiduje spotkania aż do 22 grudnia, z przerwą jedynie do 7 lutego.

Okres zimy to spore wyzwanie zarówno dla trawy, jak i jej opiekunów. Mecze odbywają się nieraz przy mrozach dochodzących do -15 stopni celsjusza. Tutaj apelacja do sędziów, żeby czasami odważyli się odwołać spotkanie w tak ekstremalnych warunkach. Przy tak niskich temperaturach blaszka liścia jest wciąż zamarznięta, nawet mimo podgrzewania  murawy. Kiedy dochodzi do nadepnięcia zmrożonej trawy przez piłkarza, jej komórki zostają bezpowrotnie uszkodzone, co powoduje obumieranie blaszek, a w rezultacie brak zadarnienia i degradację murawy. W tym roku Ekstraklasa wyposażyła kluby w maty chroniące przed mrozem, co jest świetnym pomysłem, lecz nie do końca rozwiązuje problem zmrożonych muraw. Maty pozostawione na zmrożonej płycie mogą sprawić, że podczas ich usuwania razem z nimi usuniemy również trawę. Trzeba być bardzo ostrożnym i ograniczyć jakiekolwiek działania, które mogą wywołać dodatkowy stres dla roślin.

Utrzymanie murawy w dobrym stanie przez cały rok to nie lada wyzwanie. Jak mu sprostać? Jakie systemy stałe są stosowane do zapewnienia jej jak najlepszej kondycji?

Trzeba pamiętać, że mamy do czynienia z żywym organizmem, przez co wszelkie działania z zakresu agronomii oraz zabiegi agrotechniczne należy planować i dobierać odpowiednio do środowiska – tutaj nie ma złotego środka, który można uniwersalnie zastosować.

Prace groundsmana można porównać do pracy lekarza, który dba aby jego pacjent był zdrowy i odporny na wszelkie zagrożenia wynikające z czynników oraz obciążeń z zewnątrz.  Bardzo ważna jest estetyka i etyka pracy na murawie i poza nią. Równie istotna jest dbałość o detale, które robią największą różnicę i po których widać fachowość oraz profesjonalizm. Groundsman to menadżer, który zarządza swoją murawą w porozumieniu z trenerem i klubem, tak, aby mogła służyć na wysokim poziomie przez cały sezon. Niestety często zdarza się, że starania i ciężka praca fachowców od pielęgnacji muraw nie jest wystarczająco szanowana i doceniana poprzez np. niewłaściwe rozdysponowanie powierzchnią murawy podczas treningów. Innym problemem na polskich murawach jest niewystarczające doposażenie w sprzęt do pielęgnacji, co ogranicza w znacznym stopniu efektywność prac. 

Na nowoczesnych stadionach, gdzie priorytetem dla projektanta niekoniecznie była żywotność murawy, zazwyczaj potrzebne jest wspomaganie współczesną technologią, która pozwala zapewnić trawie warunki niemal cieplarniane. Posłużę się przykładem murawy na stadionie Wembley, gdzie oprócz standardowego systemu drenażu, podgrzewania i nawodnienia, zainstalowany jest  też system wentylacji warstwy wegetacyjnej. Dzięki niemu jesteśmy w stanie doprowadzić idealny poziom tlenu do systemu korzeniowego, tak, aby mógł swobodnie się rozwijać. Oprócz tego dla zapewnienia procesu fotosyntezy stosuje się sztuczne doświetlenie w postaci specjalnych lamp sodowych, dzięki którym roślina jest w stanie naturalnie rozwijać się i regenerować.  W czasie letnim używane są również wcześniej wspomniane wentylatory. Dzięki takiej technologii możliwe są kompletne renowacje boiska nawet w okresie zimy, kiedy jest wysiewane od podstawy, w grudniu, na gołej ziemi, a gotowe do gry już w lutym. Mimo takich zaawansowanych technologii oraz najwyższego poziomu know-how  (Karl Stanley – zdobywca nagrody IOG dla najbardziej wpływowego groundsmana w UK), czasami wszelkie starania okazują się bezskuteczne względem natury – obrazem jest obecny stan murawy na stadionie Wembley, gdzie destrukcyjnym czynnikiem okazało się nadmierne użytkowanie (dotyczy rozgrywanych dwóch meczów w ciągu 2 dni: futbol amerykański, a następnego dnia mecz piłki nożnej – przyp. red.).

Tutaj chciałbym zaznaczyć, że murawa na stadionie Energa Gdańsk została poddana nie lada wyzwaniu, jeśli chodzi o jej użytkowanie i eksploatacje w tak ciężkim dla wegetacji okresie. Na przełomie siedmiu dni odbył się: 8 listopada trening Lechii, 10 listopada mecz z Cracovią,  14 listopada miały miejsce dwa treningi obu reprezentacji, a 15 listopada mecz towarzyski, po którym odbył się godzinny trening bramkarzy i piłkarzy reprezentacji Czech. Łącznie daje nam to 8,5 godziny obciążenia treningowo-meczowego w ciągu tygodnia, gdzie do meczu Lechii Gdańsk z Jagiellonią Białystok pozostało jedyne 10 dni na odbudowę i regenerację murawy. Lechia  finalnie to spotkanie wygrała 3-2 i nie można powiedzieć, że boisko odegrało negatywną rolę dla którejkolwiek z drużyn. Przyjętym standardem europejskim jest, że naturalna murawa dla jej optymalnego wykorzystania nie powinna mieć większego obciążenia niż 6 -7 godzin w tygodniu i dotyczy to okresu optymalnej wegetacji.

Włodarze Stadionu Energa Gdańsk bardzo cenią sobie fakt, że mimo ciężkich warunków mają jedną z najlepszych muraw w Ekstraklasie oraz równie mocno się do tego przyczyniają, poprzez m.in.   inwestycję w postaci zestawu lamp sodowych o powierzchni 1200m2, które w znacznym stopniu pomogą murawie przetrwać okres późnej jesieni i zimy. Na co dzień murawą zajmują się  pracownicy firmy Trawnik Producent, którzy z pasją i wytrwałością wkładają mnóstwo serca, żeby mogła ona służyć piłkarzom Lechii Gdańsk oraz innym jej użytkownikom.

Murawa na Stadionie Energa Gdańsk jest jedyną murawą hybrydową w całej Polsce. Co to oznacza w praktyce? Czy jako jedyna utrzymuje wymagane przez PZPN (Ekstraklasę?) standardy m.in. odbicia i tarcia? 

Murawa hybrydowa, pamiętajmy, to wciąż murawa naturalna. Jej dodatkowym atutem jest uzbrojenie warstwy wegetacyjnej poprzez siatkę i wszyte w nią sztuczne włókna trawy, które stabilizują warstwę korzenną, dzięki czemu istnieje mniejsze ryzyko powstawania wyrw i ubytków powodujących nierówności. W praktyce oznacza to, że murawa jest odporniejsza na uszkodzenia strukturalne, równocześnie utrzymując parametry użytkowe grywalności, nawet pomimo cięższych obciążeń. Jej utrzymanie w dobrym stanie jest podobne do utrzymania murawy nie-hybrydowej, z tym, że osiągamy lepsze rezultaty naszej pracy. Dodam, że wszystkie murawy w angielskiej Premier League to murawy hybrydowe o technologii, która umożliwia wszycie sztucznych włókien na głębokość 18 cm, co 2 cm. Daje to ogromną przewagę pod kątem możliwości eksploatacji.

Czy którykolwiek z polskich stadionów lub klubów Ekstraklasy może poszczycić się lepszą murawą?

Trudno mi odpowiedzieć na to pytanie, ponieważ nie miałem do tej pory możliwości osobistego testowania większości muraw, a ocena wizualna na podstawie obejrzenia meczu w telewizji nie zawsze jest współmierna w stosunku do określenia faktycznych parametrów boisk.

Osobiście unikam porównywania muraw nie znając sytuacji na danym obiekcie oraz ludzi, którzy się nimi zajmują. Na dobry stan murawy składa się wiele czynników, na które nie do końca mamy wpływ: od wcześniej wspomnianego mikrośrodowiska, przez zasobności budżetowe, aż do profesjonalnej wiedzy groundsmanów.

I na koniec jeszcze jedno pytanie: jakie są Pana doświadczenia z poprzednich zim i okresów wczesnej wiosny? Wszyscy doskonale pamiętamy, że na wielu innych stadionach jesienna pora przeważnie wiązała się z pojawieniem błota, tymczasem na naszym na piłkarzy zawsze czekało równe, gładkie boisko. Jak udało się to uzyskać?

Pojawienie się błota na  boiskach w głównej mierze spowodowane jest wadami konstrukcyjnymi murawy, które powinny zostać wyeliminowane na etapie projektowania warstwy wegetacyjnej i odsączającej. Można tylko współczuć groundsmanom, którzy w późniejszym etapie „walczą z wiatrakami” i muszą doprowadzać taką murawę do stanu używalności.

Płyta boiska w Gdańsku została zaprojektowana według najwyższych standardów przez wybitnego specjalistę w tej dziedzinie: dr. Marcina Puzio (zbieżność nazwiska z moim jest przypadkowa). Wzorując się na standardach obowiązującyh w Wielkiej Brytanii zastosował on 90% piasku w warstwie wegetacyjnej, co pozwala na optymalną przepuszczalność przy ciężkich opadach deszczu, które w Trójmieście występują znacznie częściej niż na południu. Ponadto, użyte materiały, takie jak zeolit i inne kruszywa wulkaniczne, pozwalają na utrzymanie optymalnych właściwości biologicznych gleby.

Krzyszof Puzio (na zdjęciu po prawej)                                                                                                                                                                                      Krzyszof Puzio (na zdjęciu po prawej)