Sebastian Mila o kulisach mundialu
04.06.2018
Dla piłkarza wyjazd na Mistrzostwa Świata to spełnienie marzeń. Jak wygląda pobyt na takiej imprezie, oraz co czuje zawodnik przed rozpoczęciem turnieju opowiada Sebastian Mila, uczestnik mundialu w Niemczech w 2006 roku, a - do niedawna - piłkarz Lechii Gdańsk.

Zacznijmy naszą rozmowę od porównania. Który z bramkarzy był Pana zdaniem lepszym zawodnikiem na swojej pozycji. David Seaman, czy Manuel Neuer?

Wydaje mi się, że z tej dwójki Neuer jest jednak lepszym graczem. Jednemu i drugiemu nie było łatwo strzelić gola, dojść do sytuacji strzeleckiej. Ale wspomnienia po tym pozostają niezwykłe.

Zapytam inaczej, która z tych bramek smakowała Panu bardziej?

Oba trafienia różniły się od siebie. Jedno z nich dało mi niesamowitego kopa i otworzyło przede mną szerokie perspektywy. Dało wiarę, że można spełniać swoje marzenia na pięknych stadionach, grając mecze w wielką stawkę. Druga bramka była absolutnie bezcenna, sam wsytęp w reprezentacji był wielkim zaszczytem, a zdobycie gole z Niemcami – aktualnymi mistrzami świata było czymś co nie wyobrażałem sobie, że może mnie spotkać.

Cofnijmy się nieco w czasie do 2006 roku. To był dla Pana wyjątkowy czas, ponieważ pojechał Pan na Mistrzostwa Świata do Niemiec, jako zawodnik kadry Pawła Janasa. Zastanawiam się co czuje zawodnik w podczas półrocza przed imprezą. Czy myśl by otrzymać powołanie jest tą dominującą, która determinuje każdy aspekt funkcjonowania?

Niestety tak, zwłaszcza u piłkarzy, w przypadku których trener może się wahać. Zawsze jest grupa kilkunastu zawodników mających pewne miejsce w kadrze na mundial. Oni więc przygotowują się inaczej niż zawodnik mojego pokroju, który wszystko podporządkowuje temu by znaleźć się w tym gronie powołanych. Wszystkie myśli jakie pojawiają się w głowie trochę potrafią zmasakrować, każdego dnia podczas treningu, czy gdy kładziesz się spać. Na przykład gdy bierzesz coś do jedzenia to od razu zastanawiasz się czy jest to rzecz, którą na pewno powinieneś zjeść. Zazdroszczę tym zawodnikom, którzy teraz są w szerokiej kadrze, ale jest to zazdrość z przymrużeniem oka. Ze względu na to, iż wiem ile stresu towarzyszy im i ich najbliższym. Rzeczywiście zawodnicy są wtedy bardziej podrażnieni, łatwiej ich wyprowadzić z równowagi. Każdy komentarz, negatywna opinia sprawia, że piłkarz jest skoncentrowany i stara wznosić się na wyżyny. Piłkarze pracują bardzo mocno by pojechać na turniej i towarzyszy im zawziętość, by to osiągnąć.

Czy naprawdę jest tak, że opinie ze strony dziennikarzy, kibiców, mogą nawet pewnego swych umiejętności zawodnika wytrącić z równowagi. Sprawić, by nagle zaczął się zastanawiać czy faktycznie może coś ze mną jest nie w porządku?

Oczywiście, coś takiego może zachwiać wiarę we własne umiejętności. To ciekawe porównanie. Zdarza się, że Ty dobrze wyglądasz na boisku i twoja drużyna również nieźle się prezentuje. Wierzysz w swoje umiejętności, to jednak z kimś o miejsce w składzie konkurujesz. Myślenie tej osoby może być podobne, że jego drużyna również dobrze gra. Ta rywalizacja powoduje, że jesteś zmobilizowany, skoncentrowany, z tyłu głowy jednak czujesz oddech konkurenta, ale obawiasz się, że coś może pójść w niewłaściwą stronę.

Gdy oglądamy moment ogłoszenia kadry na wielki turniej jest to dla nas wydarzenie, jako dla obserwatorów. Wtedy weryfikowane są przewidywania, ale nikt nie jest w stanie sobie wyobrazić co czuje piłkarz. Jakie emocje towarzyszą zawodnikowi w takiej sytuacji gdy wie, że pojedzie na mundial. Czy jest to radość euforia, a może jednak obawa, czy będzie w stanie podołać?

Przeżywałem jedno i drugie. Pamiętam, że gdy pojechałem na mundial to pojawiały się znaki zapytania, czy pojadę na ten turniej. Za trenera Janasa pojechałem do Niemiec, i wtedy była to euforyczna radość, skakanie po domu, łzy szczęścia. Pamiętam jak cała rodzina mnie ściskała jak po strzeleniu bramki. Pamiętam też powołania na EURO 2016 we Francji. To było rozczarowanie, ale też świadomość, że coś powoli się kończy. Trzeba było się z tym pogodzić, że metryka powoduje iż nie można się wznieść na wyżyny. Gdy jesteś młody bardziej to przeżywasz, będąc starszy jest to rozczarowanie, ale to uczucie jest nieco inne.

Zostając przy mundialu w Niemczech, co Pan wspomina jako najbardziej charakterystyczny moment turnieju?

Myślę, że nie będzie to odkrywcze. Ale jedno co mi się, zawsze rzucało w oczy to gdy podczas meczu otwarcia Niemiec z Kostaryką, potem patrząc na Brazylię z Ronaldinho i inne wielkie drużyny. To sobie pomyślałem, że to niesamowite, ponieważ znalazłem się na turnieju wśród tylu gwiazd światowej piłki. A ja reprezentuje swój kraj, a ja razem z nimi na tym turnieju jestem. Pamiętam też jak dziś ten przejazd na stadion i gdy widziałem kibiców, ich zaangażowanie pasję w oczach to było coś fantastycznego. Tego będzie mi zawsze brakowało, gdy kibice idą obok autokaru i widać ich roześmiane twarze, to jest fantastyczna sprawa.

Jak radzić sobie z codziennością podczas Mistrzostw Świata. Na początku towarzyszy wam euforia związana ze startem turnieju, atmosferą, a czy później nie pojawia się pewne zmęczenie. Czy wręcz przesyt?

O tym się często nie mówi ale to jeden z kluczowych aspektów, z którym muszą sobie radzić wszystkie drużyny. Zwłaszcza te mierzące w najwyższe miejsca. My byliśmy na początku na obozie w Szwajcarii, potem wróciliśmy do kraju. Na tydzień przed mistrzostwami pojechaliśmy już do Niemiec, potem byliśmy już zamknięci, skoncentrowani tylko na turnieju. Nie ma już takiej wielkiej odskoczni. Oczywiście są wyjścia, które piłkarzom pozwalają zrestartować się. Pojawia się jednak tęsknota za zwyczajną codziennością i w głowach zaczyna się nawarstwiać adrenalina i drużyny, zwłaszcza najlepsze muszą sobie z tym radzić. Chłopaki jadą już do Arłamowa pod koniec maja, a finał mistrzostw ma miejsce już 15 lipca. Proszę zobaczyć jak długi jest to odcinek czasu od początku zgrupowania do końca mistrzostw.

Czy zatem dzisiaj zawodnicy mają nieco łatwiej. Na przykład źródłem kontaktu mogą być media społecznościowe, czy one nieco nie skracają tego dystansu. Pozwalają być bliżej bliskich, ale także kibiców?

Myślę, że tak. Media społecznościowe pozwalają spojrzeć na zawodnika z innej perspektywy. Skracają dystans i pozwalają złapać kontakt z kibicami i pokazać jako osobą jesteś, to jest fantastyczne. Muszę powiedzieć, że trenerzy dwoją się i troją by zagospodarować ten czas najlepiej jak tylko można. Pamiętam, że w Niemczech mogliśmy się zregenerować przy bilardzie, piłkarzykach czy wyjściu do kina, nawet zdarzało się, że przyjechał jakiś kabaret by wystąpić przed zawodnikami. Wszystko się ma ale, nie zapominajmy, że odbywa się to w pewnym zamknięciu.

Gdy spogląda Pan na młodych piłkarzy to czy w Pana odczuciu takiemu zawodnikowi łatwiej jest wejść obecnie do drużyny, czy trudniej. Jak to wygląda czy piłkarz jest wprowadzany do zespołu, czy rzucany na głęboką wodę?

Myślę, że kiedyś było nieco trudniej dla młodego zawodnika, dziś jest nieco łatwiej. Jeśli dobrze potrafisz grać w piłkę, nie zadzierasz nosa do góry to wkomponujesz się w zespół od razu. Zawsze tak jest, że gracze znają swoją hierarchię. W łaski bardziej doświadczonych zawodników można wejść tylko dobrą, grą a nie tym czy będziesz chłopcem na posyłki. Wręcz przeciwnie szanuje się tych, którzy pomogą na boisku swą postawą.

Na sam koniec naszej rozmowy zapytam, czy zupa pomidorowa to nadal Pana ulubione danie?

Z ryżem nie znoszę, ale pomidorową z kluskami czy makaronem to uwielbiam. Nie wiem skad mi się to wzięło, że nie lubię wersji ryżowej, a każdą inną mógłbym jeść codziennie.

Rozmawiał Paweł Plecha

91871469095051