Wolontariusze PGE ARENY

Wolontariusze PGE ARENY

Są prawie na każdym evencie, są na meczach, są na koncertach. Słyszą cieszących się z gola kibiców i występujących artystów na scenie, jednak rzadko kiedy widzą samo widowisko. Wolontariusze PGE ARENY, których gościliśmy wczoraj, zapytani czy nie brakuje im spokojnego uczestnictwa w naszych imprezach, bez pracy na nich, odpowiedzieli – Nie, bo pomagamy innym i to nam daje największą satysfakcję.

Osoby, które poznaliśmy miały w sobie to „coś”. Właściwie z każdą z nich chciałoby się od razu zaprzyjaźnić. Świadomie, bądź nieświadomie, wolontariat przyciąga więc takich ludzi, którzy mają świetny kontakt z drugim człowiekiem. Muszą nie tylko lubić ludzi, ale i być odporni na ich nie zawsze miłe zachowania. Wolontariusz przy imprezie masowej to nie tylko bowiem osoba, która pomoże i wskaże właściwą drogę, ale też ta, która nas na naszej drodze zatrzyma, jeśli np. brakuje nam właściwych przepustek, jak choćby wjazdówki na parking.

Wczoraj rozmawialiśmy z naszymi gośćmi o tym, jakie są ich wspomnienia z pracy przy imprezach stadionowych, jakie pamiętają najśmieszniejsze zdarzenia, co było dla nich najtrudniejsze. Większość z naszych wolontariuszy rozpoczęła współpracę z Regionalnym Centrum Wolontariatu przed Euro2012, były wczoraj z nami też osoby stosunkowo niedługo, bo od wiosny, uprawiające wolontariat, ale były też i takie, które pomagały przy organizacji Dni Otwartych na stadionie, kiedy ten był jeszcze w budowie.

Chcemy podzielić się z Państwem ich wspomnieniami i jednocześnie dać szanse na poznanie wspaniałych ludzi, którzy po kilka godzin dziennie są do Państwa dyspozycji właśnie po to, żeby impreza, na którą przychodzicie mogła pozostać w nas tylko w postaci pięknych wspomnień.

Magdalena Dziurkowska

Na co dzień pracująca, jako koordynator wolontariatu w schronisku dla zwierząt „Promyk”. Przy stadionie też zajmująca się często osobami niepełnosprawnymi. Jej najciekawsze wspomnienie dotyczy koncertu Bon Jovi.  – Pamiętam panów na wózkach, którzy przyjechali do nas z Niemiec. Bawili się świetnie! W którymś momencie poprosili nas do… tańca. J Jestem też często w czasie imprez osobą koordynująca ruch. W tym zadaniu bardzo pomaga uśmiech… Nie zawsze kierowcy, których muszę zatrzymać z powodu braku właściwych wjazdówek na parking, są wyrozumiali…. 

Stanisław Orczykowski

Jest prawie na każdej imprezie, która odbywa się na stadionie. Nie zawsze jednak robi to samo. Stoi i na parkingach, i przy samym stadionie, obojętnie gdzie pracuje, za każdym razem cieszy się, kiedy może pomóc. – Zadowolony człowiek, często spoza Gdańska, to turysta, który wróci do nas później przy okazji innej imprezy. Jestem związany emocjonalnie ze stadionem, bo pamiętam jak powstawał. Pracowałem jeszcze przy Dniach Otwartych budowanej PGE ARENY. Pamiętam zabawną sytuację, kiedy jeden pan oglądając budowlę zapytał mnie: „A kiedy zostanie zalepiona ta dziura?” Rozglądam się i szukam „dziury” i okazuje się, że panu chodzi o dach. Myślał, że będzie zamknięty.

Martyna Kamińska

Studentka slawistyki z Gdańska, zaczęła pracować przy wolontariacie na Euro2012, właśnie po to, żeby moc poćwiczyć język. – Do Gdańska przyjechali Chorwaci, miałam więc okazję porozmawiać z nimi i bardzo mile wspominam te kontakty. Najczęstsze pytania w czasie pracy podczas różnych imprez? Jak dotrzeć do wykupionego miejsca i gdzie są toalety. Nasza pomoc jest najbardziej widoczna, kiedy są eventy, na które przychodzą starsi ludzie, jak np. na mecze Lechii. Ciągle są nowi, którzy jeszcze na stadionie nie byli, a którzy chodzili na mały stadion na Traugutta. Takie osoby od razu wzrokiem szukają wolontariuszy i proszą o pokazanie dojścia do właściwych kołowrotów i zawsze potem mile dziękują.

Adrian Dobrowolski

Student Politechniki Gdańskiej. Jego najczęstsze zadanie w czasie pracy jako wolontariusz to kierowanie ruchem. – Najtrudniejsze jest powiedzenie komuś, kto dojeżdżał w korku, że musi zostawić samochód w tym miejscu, bo dalej przejazdu nie ma. Tak było z parkowaniem aut na meczu Polska – Dania, kiedy dla ruchu zwykłego zamknięty był wiadukt, a samochody stały na Drodze Zielonej. O tym było pisane, ale nie każdy zapoznał się z organizacją ruchu przed meczem. No i kierowcy rożnie reagują… jedni spokojnie, drudzy dość gwałtownie. To ja muszę być opanowany, nie mogę dać się sprowokować, bo potem czyta się w gazetach, że wolontariusze byli chamscy…

Marta Dworakowska i Karolina Kaup

Dwie koleżanki, które poznały się, kiedy zaczęły być wolontariuszkami jeszcze w gimnazjum i od tego czasu zawsze pracują razem. – Co lubimy w wolontariacie najbardziej? Kontakt z nowymi ludźmi. – mówi Marta. – Cieszymy się, ze jesteśmy komuś potrzebne i zwykle spotykamy tylko miłe zachowania w stosunku do nasdodaje Karolina. Najmilsze i najbardziej zaskakujące dotąd, było zachowanie grupy młodych chłopaków, którzy śpiewali im piosenki, kiedy pracowały przy meczu Lechii na promenadzie. – Chcieli w zamian nasze numery telefonów, ale tego już nie dałyśmy – śmieje się Karolina. 

Maciej Wojnicki

Uczeń technikum, pracował już na wszystkich stadionach zbudowanych na Euro. PGE ARENĘ chwali najbardziej. – Zabawną sytuację pamiętam z pracy z maja, przy Meczu Hospicjum na PGE ARENIE, kiedy na stadionie grały dzieci z różnych szkół. Jeden chłopiec nie przebrał butów i pamiętam, że biegałem wokół boiska szukając jego rodziców, tak, żeby chłopak, już we właściwym obuwiu, mógł wejść na murawę.

Paweł Buczyński – kierujący Regionalnym Centrum Wolontariatu w Gdańsku

Na zdjęciu z 14 miesięczną córeczką Julką.Paweł opowiada nam o tym, jak sam związał się z wolontariatem, ile osób współpracuje z Regionalnym Centrum Wolontariatu w Gdańsku i dla kogo jest to dobre zajęcie.Ma też dla nas oczywiście swoją ciekawą opowieść z własnego uczestnictwa w imprezach stadionowych.

Moja droga przypomina trochę „ American Dream”. Po ukończeniu socjologii wyjechałem do pracy, najpierw na Cypr potem podbijać Anglię, trwało to półtora roku. Po powrocie zarejestrowałem się w Urzędzie Pracy i zostałem skierowany na staż do Regionalnego Centrum Wolontariatu w Gdańsku było to w 2006 roku. Po roku czasu zostałem członkiem zarządu, a następnie w 2007 roku prezesem zarządu. Od tego roku oficjalnie kieruję RCWG.

Pracownicy centrum wolontariatu to 7 osób pracujących przy koordynacji realizacji różnych przedsięwzięć od współpracy ze szkołami poprzez schronisko dla bezdomnych zwierząt, działania na rzecz osób nieaktywnych zawodowo oraz Wolontariat akcyjny w szczególności w przestrzeni publicznej miasta. Jeżeli chodzi o wolontariuszy to jest ich w bazie na dzisiaj 954 osoby, w tym 110 angażuje się cyklicznie w wolontariat przy stadionie. 

Promujemy wolontariat wśród różnych grup od seniorów do osób w wieku gimnazjalnym. Najwięcej jest osób między 20, a 30 rokiem życia, następnie osób w wieku szkolnym, a na koniec, nad czym cały czas ubolewamy, osób powyżej60 roku życia. Przewagę w wolontariacie ogólnie stanowią kobiety, wynika to ze stereotypowego patrzenia na wolontariat, który kojarzy się z opiekuńczym a nie rycerskim działaniem. Maksymą centrum wolontariatu jest “Sprawdź, jaką funkcję wolontariat może pełnić w twoim życiu”. Odchodzimy mocno od altruistycznego promowania wolontariatu jednak szanujemy rożne motywacje.

Wspomnienie Pawła dotyczy Euro 2012 i pierwszego meczu mistrzostw, kiedy na PGE ARENIE grała Hiszpania z Włochami. – Miałem swoje wyznaczone miejsce przy parkingu P5. Ponieważ drogi zamknięte były dla samochodów w promieniu 2 kilometrów na stadion docierano inaczej, m.in. rikszami. Pamiętam sytuację, kiedy jeden z VIP-ów został podwieziony w ten sposób właśnie. Niestety podjechali od Marynarki Polskiej, więc mówię, że wejście dla VIP-ów jest od drugiej strony stadionu, na co słyszę szczere ryksiarza: „ja już nie dam rady tam dojechać”. Ku mojemu zdziwieniu pasażer rikszy stwierdził, że w takim razie się przesiądzie i on poprowadzi. I dokładnie tak pojechali do właściwego wejścia – VIP na rowerze, ryksiarz na siedzeniu.

Tekst i fot.: Agnieszka Weissgerber

Newsletter

Formularz kontaktowy